Śluby Panieńskie – chamska recenzja laika

Nie wiem, czy to wina reżysera, czy samego Fredry, ale śmieszne momenty w całym filmie można policzyć na palcach jednej ręki. Ręki inwalidy, który stracił palce.Spora część dialogów była niezrozumiała. Być może to wina nagłośnienia w Teatrze Polskim, gdzie odbywała się premiera, a być może samej szybkości wymowy w połączeniu ze staropolszczyzną.

Wymiotować się chce na widok Albina, który jak ostatnia cipa próbuje uwieść Klarę, spełniając jej wszystkie zachcianki i płaszcząc się u stóp. A najgorsze, że na końcu mu się udaje. Lepiej prezentuje się już Gustaw, mieszający w głowie Anieli. Po wstępnych niepowodzeniach, Gustaw zaczyna stosować technikę dwuznaczności, która stopniowo przepala neurony uroczej niewiasty.

Ale starczy już o tym nudnym filmie. Warto wspomnieć o samej oprawie premiery – a ta była iście zajebista. Teatr, Karaś, aktorzy, śmietanka, drinki, telewizja, czerwone dywany i puszczająca oko Weronika Rosati. Dla oprawy warto było wytrzymać film :-)

Akcja "Oświeć Przyjaciół", podziel się znaleziskiem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • email
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • RSS
This entry was posted in lifestyle, polskie, rant. Bookmark the permalink.

One Response to Śluby Panieńskie – chamska recenzja laika

  1. ;) says:

    proponuje poczekać z obejrzeniem aż będzie emisja w TV

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>